sobota, 26 stycznia 2013

Kacerz Jan z Pragi


Gdy Jan Krasa podniósł opuchnięte powieki, ujrzał znajomy krajobraz wrocławskiego Rynku. W nozdrza wcinały mu się duszne opary kupieckich kramów, w uszach zaś dało się wyczuć zdumienie zgromadzonego wokół tłumu. Gdy już oprzytomniał na tyle, aby poruszyć głową, zauważył gałęzie rzucane pod jego nogi. Buchnęły pierwsze płomienie inkwizytorskiego stosu. Źrenice Krasy rozszerzyły się upiornie, w myślach zaś utknęły mu słowa jego mistrza, Jana Husa, spalonego pięć lat wcześniej w Konstancji. „O, sancta simplicitas – O, święta naiwności!”...

sobota, 19 stycznia 2013

Magia Plüddemanna



Każdy turysta goszczący we Wrocławiu z pewnością zauważy, że w naszym mieście niepodzielnie króluje czerwona cegła, złowrogo zerkająca z fasad obszernych gmachów. Gotyckie budowle, które przetrwały wojenny kocioł, stanowią niezwykłe dominanty w staromiejskim krajobrazie. Wiele z nich zawdzięcza swoje istnienie wspaniałemu wrocławskiemu architektowi, Richardowi Plüddemannowi.

sobota, 12 stycznia 2013

Wrocław wczoraj i dziś



W ostatnim czasie wpadłem na pomysł utworzenia serii kolaży fotograficznych, pokazujących porównanie Wrocławia przedwojennego (na podstawie dolny-slask.org.pl) z dzisiejszym. Stopniowo wrzucałem zdjęcia na facebookowy profil blogu, gdzie mogłem obserwować reakcje internautów i mediów (Gazeta.pl tu i tu, TVN24). Idea porównań okazała się strzałem w dziesiątkę. Dziś – w ramach podsumowania akcji – chciałbym zaprezentować wykonane fotomontaże na blogu. Zapraszam do oglądania i komentowania!

niedziela, 9 grudnia 2012

Niemiecki dramat, radziecka musztra, polskie szkoły i europejska nauka


Dziś opowiem Wam historię miejsca, które w ciągu zaledwie stu dziesięciu lat było świadkiem niezliczonej ilości wydarzeń i ludzkich dramatów. Obecnie przechodzi ono drugą młodość i w spektakularnym stylu wraca do czasów świetności. Mowa tu o kompleksie EIT+ na Praczach Odrzańskich, powstałym w miejscu dawnego zakładu dla ubogich i nieuleczalnie chorych.

sobota, 13 października 2012

W służbie Jego Cesarskiej Mości


20 stycznia 1918 r. nad Breslau zatrzęsło się niebo. W głowach cesarskich żołnierzy, wykończonych długą bitwą, zahuczał głośny warkot brytyjskich samolotów. Niemiecki dowódca, Hubert von Rebeur-Paschwitz, z pobłażaniem spojrzał na wątłe aeroplany i zrzucane przez nie małe bomby, uśmiech z jego twarzy zniknął jednak w jednej chwili. Oto seria gigantycznych eksplozji wyrzuciła w powietrze tumany dymu. Paniczne okrzyki przez radio oznaczały jedno: Breslau został doszczętnie zniszczony... ocalało jedynie trzydziestu z jego obrońców...