niedziela, 9 grudnia 2012

Niemiecki dramat, radziecka musztra, polskie szkoły i europejska nauka


Dziś opowiem Wam historię miejsca, które w ciągu zaledwie stu dziesięciu lat było świadkiem niezliczonej ilości wydarzeń i ludzkich dramatów. Obecnie przechodzi ono drugą młodość i w spektakularnym stylu wraca do czasów świetności. Mowa tu o kompleksie EIT+ na Praczach Odrzańskich, powstałym w miejscu dawnego zakładu dla ubogich i nieuleczalnie chorych.


Wieża ciśnień i kompleks główny EIT+

Zakład ów powstał w początkach ubiegłego wieku, według projektu Karla Klimma, Friedricha oraz mistrza neogotyckiej cegły - Richarda Plüddemanna. Stanowił dość niezwykłe wyzwanie, miał bowiem charakteryzować się całkowitą samowystarczalnością. Na jego terenie znalazła się wieża ciśnień, ciepłownia i ujęcie wody, do dyspozycji szpitala oddano zaś niezbędne zaplecze, wraz z kostnicą, lodownią, pralnią oraz miejscem do modlitwy.

W latach 1911-1913 w kompleksie na Praczach zaszły pierwsze poważne zmiany. Najpierw powstał budynek szpitala dla kobiet cierpiących na epilepsję, według projektu Maxa Berga i Georga Müllera. Zaprojektowano go w duchu modernizmu, z pełnym szacunkiem do wszechobecnego neogotyku. Ciekawostką jest z pewnością niepozorny portal, przeniesiony z Browaru Pod Złotym Szczupakiem przy ul. Ruskiej. Nieco później oddano drugi z budynków – obszerny szpital dla mężczyzn – zaprojektowany przez berlińską pracownię Zamak&Walter. Tu z kolei oko przyciągają płaskorzeźby, symetrycznie rozłożone po obu stronach głównego wejścia. Jedna z nich widnieje nad tytułem tego artykułu.


Budynek szpitala dla kobiet (Max Berg, Georg Müller)
Szpital dla mężczyzn, ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej UWr
(Illustrierte Wochenbeilage der Schlesischen Zeitung 1925)

Początkowo Zakład służył głównie epileptykom, jednakże po I wojnie światowej, w obliczu narastającej biedy i nędzy zwykłych obywateli, nad przeludnionym Breslau zawisła groźba epidemii gruźlicy. Infekcjom sprzyjały fatalne warunki mieszkaniowe, w obliczu potrzeby wyizolowania chorych, wrocławski magistrat przeznaczył dwa wspomniane wcześniej budynki dla gruźlików. Szpital dla mężczyzn zamieniono na oddział chirurgiczny z pracownią rentgenowską, szpital dla kobiet zaś – na dom opieki. Władze miasta pękały z dumy na samą myśl o nowoczesności tego miejsca, niedługo potem jednak widmo gruźlicy przysłonięte zostało przez widmo kolejnej wojny...

W latach 40. kompleks na Praczach zamieniono na szpital wojskowy, po zdobyciu Breslau zaś przejęła go Armia Czerwona. Do dziś zachowała się na murach cyrylica, nabazgrana białą farbą na czerwonej cegle. Być może dzięki swej funkcji budynki dawnego Zakładu przetrwały działania wojenne niemal nienaruszone.

"Obszczij chirurgiczeskij gospital k wo Urakczjewa. Kancjelaria."

Po wojnie na Praczach skoszarowano wojska radzieckie, które wyniosły się stąd dopiero po odwilży 1956 roku. Pamiątką po nich są poligony i strzelnica. W późniejszych latach umieszczono tu m.in. Zespół Szkół Rolniczych im. Ziemi Piastów i Liceum Ogólnokształcące nr XIX.

Dramatycznych wydarzeń nie zabrakło nawet w czasie, gdy dawny zakład dla ubogich przejęli we "władanie" licealiści. Starsi wrocławianie pamiętają zapewne lato 1963 r., kiedy to miasto nawiedziła epidemia czarnej ospy. Wtedy po raz ostatni Pracze przypomniały sobie swoją dawną funkcję. W budynku szkoły rolniczej powstało prowizoryczne izolatorium dla chorych, przewożono tu karetkami osoby z całego Wrocławia. Milicja pilnowała, aby nikt nie zbliżył się do miejsca kwarantanny. W ciągu 47 dni zachorowało w sumie 99 osób, siedem z nich poniosło śmierć.

Zapalone światło w opuszczonym budynku nr 6.

Dziś kompleks przy Stabłowickiej to jeden wielki plac budowy. W 2007 roku zlikwidowano pozostałe jeszcze przy życiu szkoły, ich teren zajął EIT+. Część budynków odzyskało dawny blask, część przechodzi właśnie gruntowny remont, pozostałe oczekują na swoją kolej. Być może niedługo zobaczymy tu zupełnie inny świat! Jedno jest pewne – sfatygowany historią szpital zasługuje na godną emeryturę :-).

Zapraszam do obejrzenia pełnej galerii zdjęć budowy, wykonanych dzięki uprzejmości EIT+.

13 komentarzy:

  1. Moja szkoła średnia, (TECHNIKUM MECHANIZACJI ROLNICTWA)ukończona w 1995 roku, kilka lat w tych murach spędzonych. Same dobre wspomnienia.
    PS. gdzie była ta kostnica? Tam gdzie spawalnia, kuźnia, stolarnia, czy złym tropem idę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kostnicy nie udało mi się sfotografować, jest w rogu działki, w okolicach willi i dawnego gołębnika.

      Usuń
    2. Kostnica byla obok spawalni, od budynku spawalni byly szyny dla wózka do przewożenia zwłok do sąsiedniego budynku. Rocznik '95 pozdrawia:)

      Usuń
  2. Ukończona tam szkoła zawodowa i technikum, piękne wspomnienia, wspaniałe budynki. Zaginął czar tamtych dni...
    Klasa 1C-3C ZSMR oraz 1-3 TMR lata 80-te. Ktoś pamięta?

    OdpowiedzUsuń
  3. Super czasy. Ukończyłem TMR w 1995 roku. Klasa AT. Pani Karauda dała w kość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście super czasy. Też ukończyłem w 95 klasa AT

      Usuń
    2. Rzeczywiście super czasy. Też ukończyłem w 95 klasa AT

      Usuń
  4. Dobrze, że władze zdecydowały się na remont tego obiektu. Stracilibyśmy go zapewne. Jest to jedna z niewielu inicjatyw, które uważam za słuszne.

    OdpowiedzUsuń
  5. zapraszam na moja fotoopowiastkę o Praczach: https://www.facebook.com/kazik.laskowicz/media_set?set=a.666388543412190.1073741830.100001231514158&type=1

    OdpowiedzUsuń
  6. Ukonczone TMR-3letnie 11.06.1966 Wychowawczyni mgr.polonistyki Pani Jablonska.Ale dala nam w kosc.Przy maturze"do rany przylozyc i usciskac"Wracam czesto do tych milo spedzonych 3-lat.Byly uczen
    ALOJZY

    OdpowiedzUsuń
  7. jeśli interesuje cię strzelnica, wrocław ma kilka opcji do zaoferowania, jednak żadna z nich nie jest na tyle satysfakcjonująca, żeby wybrać ją bez mrugnięcia okiem… ;) fajnie jest potestować różne strzelnice i wtedy ocenić, która jest najlepsza

    OdpowiedzUsuń
  8. Mile wspominam czas spędzony w Praczch.Moją wychowawczynią była Pani profesor Barbara Bialikiewicz ,Pani Jadwiga Grudzień oraz Pan profesor Lorenc.TMR ukończyłem 1967 roku./najlepsze lata/Serdcznie pozdrawiam .Aleksander Bojarski

    OdpowiedzUsuń
  9. Dzięki za przypomnienie niezwykłej historii tego miejsca. Myślę, że wkradło małe nieporozumienie w opisie powojennych jego dziejów.Otóż Armii Radzieckiej musiało tam już nie być w roku 1947, gdyż istniała tam Szkoła Przysposobienia Przemysłowego, zaś w rok później uruchomiono gimnazjum mechaniczne, do którego i ja trafiłem z SPP ze Szczecina. Nigdy nie zapomnę kawy zbożowej pitej z talerzy w stołówce w budynku z wieżą opatrzona w zegar.W roku 1950 powstało Technikum Mechaniczne,w którego gronie pierwszych absolwentów
    byłem i ja. W miejscu zagraconego stawu zbudowaliśmy
    basen, a w czasie jego budowy wydobywaliśmy łóżka szpitalne, szafki, a nawet niekompletny karabin maszynowy. Początkowo okoliczni mieszkańcy traktowali nas z dużą nieufnością,gdyż byliśmy umundurowani i zachowywaliśmy się według regulaminów wojskowych.
    Właśnie wybieramy się w trójkę zwiedzić to nasze kochane miejsce będące dziś europejskim blaskiem Wrocławia. Jan Zbigniew Salamon

    OdpowiedzUsuń

Uprzejmie proszę o nie przesyłanie w komentarzach SEO-spamu.