sobota, 5 marca 2011
Wieża ciśnień przy al. Wiśniowej
Wieża powstała w latach 1903-1904 wg projektu Karla Klimma. Łączyła w sobie funkcję wodociągową i turystyczną, już od 1906 roku można było podziwiać z jej szczytu sylwetkę Ślęży na tle oddalonych o dziesiątki kilometrów Karkonoszy. W dolnych partiach wieży znajdowały się mieszkania służbowe, górna część mieściła stalowy, nitowany zbiornik wody o średnicy 17 m i wysokości ok. 8 m. Wyobraźcie sobie, że można by w nim całkowicie utopić jednorodzinny dom1...
Podczas II wojny światowej obiekt jakimś cudem ocalał bez większych zniszczeń (choć służył za punkt kierowania ogniem artyleryjskim i mógł podzielić smutny los innych zabytkowych wież). W czasach PRLu zaniechano jego renowacji, zaklajstrowano tylko bardziej znaczące ubytki w murze (według niektórych źródeł ubytki te wręcz zamalowano farbą, żeby nie było ich widać z daleka!). W latach 80. popękały nity utrzymujące w ryzach zbiornik z wodą. Oznaczało to małą powódź i konieczność zamknięcia budowli. Przejął ją harcerski hufiec, doprowadzając do dewastacji technicznego wyposażenia.
Na szczęście jest to kolejna historia zakończona happy-endem. Sfatygowaną wieżę kupił w 1995 r. prywatny właściciel, dziesięć lat później zakończono kapitalny remont i oddano do użytku stylową restaurację. Dziś wieża ciśnień na Wiśniowej zachwyca szczyptą neogotyku i secesji. Docelowo na wyższych kondygnacjach w najbliższych latach powstanie hotel z industrialnym wystrojem. Oby więcej takich pozytywnych przykładów zmartwychwstania zabytków!
niedziela, 27 lutego 2011
Mała impresja na temat kościoła św. Elżbiety
I tak oto nad miastem gotyckich wież dostojnie króluje kościół św. Elżbiety. Mimo pożarów, katastrof i wojen ciągle uparcie wywyższa się ponad Rynek. Nie sposób pominąć go nawet zamglonym popołudniem, gdy zwraca na siebie uwagę odbiciem w Odrze na dalekich Mostach Mieszczańskich. I pomyśleć, że kiedyś był znacznie wyższy...
sobota, 29 stycznia 2011
Wrocław w chmurach
Dzisiejszy Wrocław to metropolia słynąca ze swoich ambicji. Ich ukoronowaniem jest niewątpliwie Sky Tower, jeden z najwyższych budynków Europy, który już za rok zawładnie śląskim niebem. Mało kto zdaje sobie sprawę, że na przestrzeni wieków miasto sięgało już niejednokrotnie do chmur. Strzeliste, gotyckie wieże towarzyszyły Wrocławiowi od początków jego istnienia. Świadczyły o bogactwie i wysokiej randze grodu nad Odrą. Być może zaciekawi Was niniejszy artykuł dotyczący wysokościowych aspiracji miasta.
Kościół św. Elżbiety
W XV wieku wrocławskie mieszczaństwo odczuwało nieodpartą potrzebę wywyższenia się ponad opływający w bogactwo kler. Symbol kościelnej władzy stanowiła niewątpliwie wspaniała katedra św. Jana, której zawieszone na wysokości stu metrów hełmy widać było w całej okolicy. Mieszkańcy miasta postanowili dać prztyczek w nos biskupiej władzy, sfinansowali w tym celu wieżę dla kościoła św. Elżbiety. Była to wieża wyjątkowa, mierzyła bowiem 130 m, plasując się w czołówce najwyższych budowli świata (koronę wysokości dzierżyła od 1439 r. 142-metrowa katedra w Strasburgu).
Oczywiście nic, co dobre nie trwa wiecznie. W 1525 r. świątynię św. Elżbiety przejęli ewangelicy (jeśli wierzyć podaniom – wskutek wygranej gry w kości). Kilka lat później potężny hełm wieży został zniszczony przez wichurę. Katolicy interpretowali to zdarzenie jako karę boską, zrzuconą na innowierców. Protestanci zaś za cud uznali fakt, że w katastrofie ucierpiał jedynie kot oraz naręcze kufli piwa, niesionych do jednej z gospód. Od tej pory wieża jest znacznie niższa. Gdyby nie doszło do zniszczenia hełmu, znajdowałaby się dziś na 14. miejscu pośród najwyższych wież kościołów na świecie.
Nadzwyczajna strzelistość świątyni od zawsze oddziaływała na wyobraźnię mieszkańców. Rozmieszczone dookoła maleńkie domy księży-altarystów potęgowały obłędne wrażenie wysokości. Stała się przedmiotem wielu legend, w tym jednej niezwykle ciekawej, opisanej przez Krzysztofa Kwaśniewskiego:
Dawnymi czasy pewna młoda kobieta zdobyła serce dzielnego i uczciwego chłopca. Ten poślubił ją i dał jej wszystko, w zamian jednak doznał nieopisanej udręki. Jego nowa żona trwoniła bez opamiętania wspólny majątek, doprowadzając w końcu zrozpaczonego męża do samobójstwa. Rozpustne życie przywiodło ją pewnego dnia do krawędzi, gdy jeden z kochanków zbiegł, kradnąc wszystkie jej pieniądze i kosztowności. Kobieta postanowiła poprzez chciwość i oszustwo odzyskać utracone dobra. W swoim kramie na Rynku bezczelnie zwodziła klientów, słynęła w całym mieście z niesłychanego skąpstwa. Gdy jej żywot dobiegł końca, skumulowane w sercu zło nie pozwoliło odejść jej duszy w pokoju. Każdej nocy powstawała z grobu, zostawiała na nim swój całun i udawała się do kramu. Tam, mdlejąc z wysiłku, mierzyła wciąż to nowe bele płótna. Pewnego razu zauważył ją strażnik z wieży kościoła św. Elżbiety. Postanowił rozprawić się ze zjawą i starym zwyczajem, gdy wyszła już na swą nocną wędrówkę, zabrał z jej mogiły całun. Rozwścieczona zmarła, nie mogąc powrócić do grobu, zaczęła wspinać się zajadle po wieży kościoła, wygrażając strażnikowi. Mężczyznę ogarnął blady strach, zaś spieniona twarz i obłędne ślepia coraz bardziej zbliżały się do szczytu. Gdy paskudne, oślizgłe łapy chwytały już za okno, wybiła godzina pierwsza. Zjawa rozluźniła uścisk i runęła w dół, na następny dzień znaleziono na dole zniekształcone truchło.
Kościół Marcina Lutra
W 1911 r. na przepięknej wówczas Kaiserstraße (tak, zgadza się, to dzisiejszy Plac Grunwaldzki) ukończono budowę 90-metrowej wieży kościoła Marcina Lutra. Górowała ona w tej części miasta do feralnego 1945 r., kiedy to Niemcy zburzyli reprezentacyjną dzielnicę i zamienili ją kosztem życia wielu ludzi w wojskowe lotnisko. Pierwsi polscy osadnicy zobaczyli tam tylko ogromną pustkę. W miejscu strzelistego kościoła Lutra zbudowano w całkiem zacnym stylu budynki D1 i D2 Politechniki. Dzisiejszy Plac Grunwaldzki wygląda już zupełnie inaczej, przedwojenny stylowy bulwar zamienił się w przestrzeń ociekającą szkłem i stalą. Cóż, świat idzie naprzód :).
Katedra św. Jana
Nie sposób nie powiedzieć ani słowa o wrocławskiej katedrze. Jej wieże nie zawsze były bliźniacze – w XV w. ukończono wieżę północno-zachodnią wraz z hełmem, południowo-zachodnia miała wówczas jedynie cztery kondygnacje. Trudno określić początkową wysokość świątyni, oscylowała zapewne w granicach 90-100 m. Dzisiejsze hełmy pochodzą z 1991 roku, ich kształt zmieniał się na przestrzeni wieków wskutek wojen, żywiołów i szaleństw miejskich architektów.
W ścianie południowej wieży widoczna jest kamienna głowa, o twarzy wykrzywionej bolesnym grymasem. Legendy mówią o zuchwałym złoczyńcy, który utknął wyglądając przez okienko katedry. Istnieją też podania o strażniku, który zginął w tym miejscu w pożarze świątyni. Szara rzeczywistość odrzuca takie wytłumaczenia i skłania się ku teorii o wizerunku złego ducha, wmurowanym dla jego unieszkodliwienia.
...i dziesiątki innych
Magię gotyckich wież i związanych z nimi legend zakłóca nieco pewien prozaiczny fakt – otóż najwyższą budowlą Wrocławia jest w tej chwili 180-metrowy komin elektrociepłowni przy ul. Łowieckiej. Warto wspomnieć, że w czasie stanu wojennego pewien śmiałek zadał sobie trud i zawiesił na nim flagę Solidarności. Z drugiej strony – interesującą zdobycz komunizmu stanowi Iglica, stalowy słup wysokości 96 metrów ustawiony w 1948 r. obok Hali Ludowej w związku z odbywającą się tam "Wystawą Ziem Odzyskanych". Konstrukcja ta wyglądała wówczas zupełnie inaczej – była znacznie wyższa, szczytowy segment zakończono pokaźną, obrotową tarczą z lustrami, mającą w zamyśle dawać niesamowite efekty świetlne (w rzeczywistości tarcza dosyć szybko spadła na ziemię). Na dole towarzyszyły iglicy stalowe łuki. Co ciekawe, podobnie jak komin, posłużyła opozycjonistom za miejsce zawieszenia solidarnościowego sztandaru.
Mógłbym pisać bez końca o wrocławskich wieżach, ale na dziś może wystarczy :-). Na deser zostawiam sobie tajemniczy mostek czarownic na kościele Marii Magdaleny, Wam polecam artykuł o świątyni św. Mikołaja, w swoim czasie będącej najwyższym punktem miasta. Pozostaje mieć nadzieję, że inicjatywy pokroju Sky Tower przypomną światu o potędze stolicy Dolnego Śląska.
Zdjęcia Iglicy i kościoła Marcina Lutra pochodzą z serwisu wroclaw.hydral.com.pl, publikuję je na zasadach dozwolonego użytku. Grafika z upadkiem hełmu wieży kościoła św. Elżbiety znajduje się we wrocławskim Muzeum Architektury.
wtorek, 4 stycznia 2011
Zaćmienie słońca na Kozanowie
Przed chwilą zakończyło swoje apogeum częściowe zaćmienie słońca, odwieczny zwiastun tajemnic i przełomowych wydarzeń. Zdjęcie pokazuje tarczę słoneczną zza drzew na Kozanowie.
piątek, 24 grudnia 2010
Życzenia świąteczne
Z okazji zbliżających się Świąt życzę Wam wszystkiego, co tylko zapragniecie. Niech świadomość przebywania w iście magicznym i pełnym tajemnic mieście spotęguje radość, którą przyniesie ciepło rodzinnego ogniska. Oby w nowym roku było jeszcze więcej powodów do dumy z Wrocławia!

